Venoruton – opinie o tabletkach na pajączki, które nie pomogły

Dzień dobry. Mogę wypowiedzieć się na temat problemu z żylakami, gdyż spędzał mi sen z powiek wystarczająco długo. Ten problem praktycznie wpisany jest w mój zawód, większość moich koleżanek z pracy również się z nim boryka. Częściej co prawda dopada kobiety niż mężczyzn, ale zawód nauczyciela wiąże się z wielogodzinnym staniem, brakiem większego ruchu na co dzień no i w przypadku kobiet – ze szpilkami. Skłonność do zmian żylnych w dolnych kończynach odziedziczyłam, jak się okazało, po babci.

Wybrałam Venoruton. Opinie zmieniłabym jednak szybko

Początkowo często czułam ciężkość nóg, tak jak wcześniej mogłam godzinę stać przy tablicy, tak z czasem częściej siadałam. Założenie nogi na nogę pomagało złagodzić mrowienie w łydkach i ból nóg. Praca nierzadko przenosiła się do domu, bo trzeba jeszcze przejrzeć sprawdziany, ułożyć plan zajęć na następny dzień. Wiele godzin spędzałam na ślęczeniu przy biurku, z założonymi nogami oczywiście, bo tak było najwygodniej. Niedługo później pojawiały się na nogach pękające naczynka, głównie na udach, stopniowo przechodziły niżej, pod kolanami. Nie wyglądały zbyt elegancko, toteż ukrywałam je pod grubymi rajstopami czy spodniami. Zarywałam noce również przez mrowienie i pulsowanie w nogach. Nie czułam się już tak kobieco i pewnie, nawet moi uczniowie zauważyli zmianę w wyglądzie i moim zachowaniu.

Jakie były moje efekty po kuracji?

Zakupiłam w aptece Venoruton w tabletkach, który miał likwidować obrzęki i uczucie zmęczonych nóg. Po tygodniu stosowania, nie zauważyłam większych zmian na lepsze. Zaczęła mnie natomiast okropnie swędzieć skóra na nadgarstkach i w łokciach. Czasami drapałam się nieświadomie, aż do krwi. Zwrócili mi uwagę moi uczniowie, że nie panuję nad tym i podrażniam skórę. Musiałam po 2 tygodniach odstawić ten lek, bo dawał więcej szkody niż pożytku. Żyły zaczęły być coraz bardziej widoczne, jakby pogrubione i twarde.

Potrzebowałam lepszego produktu.

Wstydziłam się tego mocno, nawet nie przyznałam się koleżankom z pokoju nauczycielskiego. Teraz żałuję, bo gdybym im opowiedziała o swoim problemie to szybciej mogłabym odpowiednio zareagować. Okazało się, że większość z nich już stosuje maść Varosin Forte na żylaki, albo profilaktycznie, żeby się przed nimi ustrzec. Kupiłam tę maść, w promocji 3 za 2. Dodatkowym plusem był naturalny skład preparatu, wyciągi z babki lancetowatej, która działa łagodząco na stany zapalne i kasztanowiec, który wzmacnia naczynia krwionośne. Maść przyjemnie pachnie. Szybko zauważyłam pierwsze efekty – ukojenie mojego pieczenia i mrowienia. Uświadomiłam sobie, że już nie zakładam nogi na nogę by zapobiec mrowienie!

Po około 2 tygodniach pajączki zbladły.

Nogi stawały się lżejsze, jakbym zrzuciła z nich jakiś ciężar, nie pojawiały się nowe pękające naczynka. Wcześniej grube i twarde żyły powoli wstępowały w skórę. Nogi były wyraźnie gładsze. To też nie uszło uwadze moich uczniów, szybko zauważyli poprawę mojego samopoczucia. Na wycieczkę szkolną z okazji zbliżających się wakacji wybrałam się już w krótkiej sukience przed kolano! Nie było śladu po brzydkich żyłach. Kuracja przyniosła znakomite efekty. I to nie uboczne!

Marta, 36 lat

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*