Tabletki Dobenox. Opinie i przerwanie kuracji przez skutki uboczne

Tabletki Dobenox

Żylaki to dla mnie temat całkiem nowy, jeszcze do niedawna w ogóle nie sądziłam, że może mnie dotyczyć. Wiedziałam, że moja babcia, jak również mama cierpiały na to schorzenie, ale tak na prawdę nigdy się nad tym nie zagłębiłam dostatecznie, by wiedzieć, że jest to choroba uwarunkowana genetycznie. Pękające naczynka pojawiały się na moich udach w zasadzie już w czasach nastoletnich. Do tego miałam zawsze bardzo jasną karnację i cera była wręcz blada, toteż niebieska sieć pajączków z daleka była widoczna. Wstydziłam się tego, jak wyglądają moje nogi i rzadko je pokazywałam. Z czasem nogi stawały się ciężkie po całym dniu spędzonym w pracy i na uczelni. W nocy zaś pulsowały okropnie i piekły. Smarowałam je żelami chłodzącymi, ale to dawało ukojenie tylko na chwilę. Potem coraz częściej zdarzała się wieczorna opuchlizna nóg, która w zasadzie nie schodziła, aż do poranka. Tak minęło kilka dobrych lat, w czasie których nie robiłam z tym nic.

Wybrałam Tabletki Dobenox. Opinie jednak nic nie mówiły o skutkach ubocznych

Ciągle wydawało mi się, że może samo mi przejdzie. Aż w końcu niebieskie żyłki zaczęły robić się grubsze, bolesne i bardziej widoczne pod skórą. Wręcz wydawało się, że chcą ‘wyjść’ na wierzch.
Pobiegłam do lekarza, a ten stwierdził, że to oczywiste żylaki. Ciężko było mi w to uwierzyć, przecież miałam 26 lat, nie znam nikogo, kto by miał w tym wieku żylaki! Lekarz zaś powiedział, że jestem obciążona genetycznie, a do tego doustna antykoncepcja hormonalna jeszcze pogłębiła sprawę. Polecił mi stosowanie preparatu Dobenox w tabletkach, który usprawnia krążenie żylne i działa ochronnie na naczynia krwionośne. Jego skład jednak zupełnie nic mi nie mówił, przecież nie znam się na chemicznych określeniach.

Zażywałam 4 tabletki dziennie, co dla mnie było ciężkie do zapamiętania. Kuracja miała trwać od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy! No ale byłam w stanie się przemęczyć. Minęło kilka dni odkąd stosowałam tabletki i na mojej skórze pojawiła się dziwna wysypka na nadgarstkach, w zgięciu łokci i pod kolanami. Okropnie swędzące, małe, czerwone krostki. Zmieniłam proszek do prania, przestałam kupować nowości w kuchni, ale wysypka nie zniknęła. Wyglądało na to, że to skutek uboczny zażywania tabletek Dobenox. Wytrzymałam jeszcze 2 tygodnie i musiałam przerwać kurację – niestety żylaki nadal były obecne i bolesne, zaś efekt uboczny uniemożliwiał mi normalne funkcjonowanie. Chyba jednak ten preparat nie jest dla mnie, więc ciężko mi powiedzieć czy działa. W zasadzie nie zauważyłam żadnej poprawy.

Z odsieczą przyszłą mi koleżanka z pracy

Koleżanka z pracy poleciła mi za to, sprawdzoną na sobie, maść Varosin Forte Max 100ml, której skład jest bardzo naturalny i zawiera wyciągi ze znanych ziół, np z babki lancetowatej czy z kasztanowca. Dwa razy dziennie smarowałam nogi, a początkowo nawet i częściej – zawsze gdy czułam, że są ciężkie i opuchnięte. Maść miło łagodziła dolegliwości i pozostawiała uczucie chłodzenia na skórze. Około 10 dni stosowania pozwoliło ocenić skuteczność maści Varosin. Żyły, które dotąd były bardzo widoczne i bolesne, powoli zaczęły wchłaniać się z powrotem, nocne kurcze przestały mi doskwierać. Widziałam, że maść działa. Po jakimś miesiącu kuracji mogłam spokojnie pokazywać nogi, bez obaw, że wyglądają nieestetycznie. Porzuciłam też tabletki antykoncepcyjne, na korzyść innej metody. Obecnie już nie martwię się o wygląd moich nóg. Chociaż nadal stosuję Varosin Forte Max, profilaktycznie.

Dagmara, 28 lat

5 Komentarze

  1. Kiedy dowiedziałam się, że mam problemy z przepływem krwi w żyłach od razu kupiłam sobie Dobenox. Ale strasznie się wkurzyłam, jak zobaczyłam że ma w składzie talk i stearynian magnezu, który jest podobno w ogóle trujący… Brałam przez jakiś czas te tabletki, ale powiem wam, że wcale nie czułam ogromnej poprawy… :/

    • Skład składem, ale u mnie Dobenox się sprawdził. Zdecydowanie odciążył mi nogi, łydki mi tak nie doskwierały, ale przyznam się, że mam naprawdę początkowe stadium żylaków. Nie jestem pewna, czy z czasem tabletki byłyby wystarczające.

  2. Kompletnie utożsamiam się z autorką artykułu! Ja kompletnie nie mogę sobie przypomnieć, że muszę wziąć jakaś tabletkę. Zawsze zapominam i jestem niesumienna. Tragedia. Może faktycznie maść będzie lepszym rozwiązaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


× two = six