Wybrałam Venal. Opinie z internetu mnie przekabaciły.

Witam serdecznie, postanowiłam dodać swoją opinię na temat trudnej walki z pękającymi naczyniami krwionośnymi i żylakami. Długo zajęło mi znalezienie skutecznego preparatu do zwalczenia moich problemów. W mojej rodzinie mama również miała kłopot z żylakami, lecz wtedy jeszcze na rynku nie było na to wielu leków. Przez długi czas wszystko było w normie, owszem – miałam ociężałe nogi po całym dniu, jakby ktoś przywiązał do nich wielki kamień.

Dlaczego Venal? Opinie z internetu wskazywały na sporą skuteczność

Przez całe życie raczej nie uprawiałam żadnych sportów, w pracy chodziłam na wysokich obcasach, a przechodząc na wcześniejszą emeryturę – dużo przesiadywałam na kanapie przed telewizorem. Wtedy już miewałam silne skurcze łydek, głownie nocami połączone z pieczeniem i pulsowaniem nóg. Następnie pojawiła się niebieska siatka żył na nogach. Po wystąpieniu pierwszych żylaków udałam się do lekarza, ale usłyszałam, że w MOIM wieku to już normalne. Trudno mi było się z tym pogodzić, przecież kobieta po 50-ce też chce dobrze wyglądać.

Znalazłam w Internecie spray Venal 115ml, na zmęczone nogi i żylaki. zawiera wodę z Uzdrowiska w Rabce, która – jak czytałam na ulotce – ma złagodzić stany zapalne. Zaczęłam stosować spray dwa razy dziennie, jednak gdy po tygodniu dolegliwości nie zmniejszały się, używałam preparatu kilka razy, a czasami nawet kilkanaście razy w ciągu doby. Efekt zazwyczaj był chwilowy. Przyjemny chłodek trwał niestety bardzo krótko i zaraz znowu czułam potrzebę spryskania całych nóg. W ciągu 3 tygodni zużyłam 4 opakowania sprayu. Nie mogę jednak przyznać racji producentowi, w żaden sposób ten produkt nie wspomógł mojego leczenia.

Objawy nasilały się z biegiem czasu. Czułam się bardzo osamotniona ze swoim problemem, nawet wnuczęta nie przyjeżdżały do mnie zbyt często, bo ‘babcia jest chora i nie może się przemęczać’. A przecież tak bardzo chciałabym móc pójść z nimi na spacer czy plac zabaw i aktywnie uczestniczyć w ich życiu.

Moje nogi uratowała dopiero moja córka, która dała mi pewną maść!

Córka podarowała mi w prezencie maść Varosin Forte, 100ml, podobno miała dużo pozytywnych opinii, a w przypadku nie spełniania oczekiwań producent gwarantuje zwrot kosztów. Bardzo ucieszyło mnie to, że jest to preparat z naturalnych składników, wyciągów roślinnych, m.in. z kasztanowca, który przecież wzmacnia naczynia krwionośne. Niesamowicie koi pieczenie i swędzenie w miejscu popękanych naczynek. Ulga jest niemal natychmiastowa i trwa zdecydowanie dłużej. Stosowałam maść przez dwa tygodnie dwa razy dziennie.

Po tym czasie zauważyłam znaczącą poprawę, moje żyły wzmocniły się, przestały pękać. Wystające przedtem żylaki na łydkach teraz jakby bardziej wchłonęły się w skórę, nie widać ich już tak bardzo. Zachęciło mnie to do dalszej kuracji. Po miesiącu mogłam przespać spokojnie całą noc, mrowienie i pieczenie już ustąpiło całkowicie. W dzień natomiast byłam pełna energii i chętnie wychodziłam z dziećmi na długie spacery. Wcale potem nie miałam ciężkich i opuchniętych nóg, tak jak do tej pory przed kuracją. Dla mnie maść Varosin Forte to idealne rozwiązanie na żylaki i pajączki. Dzięki niej mogę znowu cieszyć się wspólnie spędzonymi chwilami w gronie najbliższych.

Jadwiga 57 lat, emerytka

5 Komentarze

  1. Najlepsze co może być w składzie preparatu na żylaki to jednak kasztanowiec, tym bardziej, gdy zawiera też babkę lancetowatą. U mnie się to sprawdza najkorzystniej.

  2. Czy takie “naturalne” preparaty są dobre na żylaki? Zastanawiam się, czy zainwestować w coś z naturalnymi składnikami, czy bardziej leczniczymi jak diosmina. Macie jakieś opinie?

    • Diosmina tylko doustnie. A co do kremów… wielu osobom wydaje się, że naturalnymi składnikami to leczyły tylko nasze pogańskie prapraprababki. Uważam, że trzeba doceniać i kultywować naturalne składy, tym bardziej, ze teraz są one starannie dobierane i nie wsadzają byle czego do preparatów. Do Varosinu na pewno nie, bo widziałam jego skład. Naturalne kremy, jak najbardziej.

    • Jak wybierasz naturalne preparaty na nogi, jak ww. Varosin Forte Max to masz największą pewność, że nie dostaniesz żadnych skutków ubocznych. Wiadomo, są wyjątki, gdy maść końska potrafi wywoływać oparzenia (ta najsilniejsza), która imo ma aż za bardzo nasycony skład. Za to Varosin jest idealnie wyważony, bo nie będzie podrażniał naskórka, ale przy tym wchłania się do głębszych warstw skóry, żeby móc dotrzeć do naczyń. Rzadko się udaje osiągnąć ten perfekcyjny balans, ale się udaje. O takich perełkach trzeba mówić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*