Vitter Pure Diosmina – opinie o mało skutecznym proszku na żylaki

Żylaki i problemy z pękającymi naczynkami towarzyszą mnie i mojej rodzinie od wielu pokoleń. Zarówno moja mama, jej siostry i wszystkie dalsze krewne miały żylaki i ciągle poszukiwały nowych metod leczenia. Ja niestety, także zaliczam się do osób, które borykają się z bolesnymi i nieestetycznie wyglądającymi żylakami. U mnie, poza uwarunkowaniami genetycznymi powodem pojawienia się tego schorzenia jest także stojący tryb pracy. Bywają takie dni, w których przez wiele godzin stoję w jednym miejscu. Mam za sobą kilka eksperymentalnych metod leczenia, ale dziś chcę Wam opisać moje dwie ostatnie próby.

Vitter Pure Diosmina – opinie i ulotka

Wiedząc, że z pękającymi naczynkami i żylakami nie będzie mi tak łatwo się uporać wyszukałam w aptece proszek na żylaki Vitter Pure Diosmina. Do tej pory używałam innych specyfików i wydawało mi się, że nowa wersja będzie dla mnie idealna. Do zakupu przekonał mnie przede wszystkim skład produktu. W proszku znajdowała się bowiem diosmina i witamina C. Oba te składniki miały silne właściwości polegające na uszczelnianiu naczyń krwionośnych. Według informacji znajdujących się na ulotce diosmina świetnie miała radzić sobie także z obrzękami nóg.

Przyznam szczerze, że często miałam opuchnięte nogi, a to z kolei utrudniało mi chodzenie i sprawiało spory ból. Do tego w nocy pojawiały się także dokuczliwe skurcze.

Uznałam więc, że po tym środku mój stan zdrowia powinien się poprawić.

Proszek w odpowiedniej dawce należało rozpuścić w wodzie, soku lub jogurcie. Tak też robiłam i każdego dnia do szklanki wsypywałam jedną miarkę proszku i zalewałam to 150 ml wody. Jeżeli chodzi o jakieś skutki uboczne, to u mnie nic takiego nie nastąpiło. Co do skuteczności preparatu, to także nie zauważyłam praktycznie żadnych objawów. Moje żylaki wcale się nie zmniejszyły chociaż środek stosowałam regularnie przez dwa miesiące, to nogi dalej mi puchły, a naczynka pękały. U mnie ani diosmina, ani witamina C nie przyniosła żadnej poprawy. Nie znam powodów dla których preparat okazał się nieskuteczny, ale nie chciałam go więcej spożywać, a moja opinia na jego temat nie jest za dobra.

Zanim znowu zaczęłam szukać jakiegoś nowego środka na żylaki, to minęło parę tygodni.

Przez zupełny przypadek trafiłam na aukcję internetową w której sprzedawana była maść Varosin Forte Max. Trochę o niej poczytałam i uznałam, że warto ją wypróbować. Kupiłam sobie jedno opakowanie, ale jego pojemność pozytywnie mnie zaskoczyła. Żel był bardzo wydajny i łatwo rozprowadzał się na skórze. Przeczytałam, że ma tylko naturalne składniki więc nie bałam się go regularnie stosować. Dziś jestem bardzo zadowolona z efektów i wiem, że Varosin Forte Max mi pomógł. Co prawda nie stało się to z dnia na dzień, bo cała kuracja trwała trzy miesiące, ale było warto. Maść śmiało mogę polecić innymi osobom.

Jak widać z mojego doświadczenia walka z żylakami nie jest prosta, ale ja wychodzę z założenia, że każdy z nas zasługuje na jak najlepsze zdrowie i samopoczucie. Jeśli sami nie zapewnimy sobie dobrych warunków i jeżeli nie będziemy stosować odpowiednich preparatów, to choroba może szybko postępować. Ja mam już swojego faworyta w walce z żylakami.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*