Stadiopasta – opinie o maści, której nie chcecie

Jestem kobietą w średnim wieku. Zawsze ważną rolę w moim życiu odgrywał sport, ruch, aktywność fizyczna, dzięki której czułam się w pełni sił, młodsza oraz zrelaksowana. Niestety od jakiegoś czasu pojawiły się u mnie problemy, które uniemożliwiały mi podjęcie aktywności ruchowej. Zauważyłam, że na moich łydkach pojawiły się wystające, nieładne zgrubienia, w formie uwypuklonych żył. Jak się później dowiedziałam powstały u mnie żylaki, które najprawdopodobniej odziedziczyłam genetycznie. Zaburzenie to polega na rozszerzaniu się żył oraz braku powrotu do swojej pierwotnej sprężystości. Ciśnienie krwi naciska na ściany żył, dlatego naczynie staje się coraz bardziej uwypuklone. Początkowo występowały one w formie tzw. pajączków, niestety z biegiem czasu zaczęły tworzyć się coraz większe żylaki. Skutkiem choroby jest ogólne zmęczenie nóg, uczucie sztywności i ciężkości kończyn, ból oraz puchnięcie nóg, skurcze mięśni.

Maść Stadiopasta miała opinie tak dobre, że go kupiłam.

Wiele czytałam i dowiadywałam się na temat zaburzenia. Przerażona zaczęłam szukać preparatów, które mogłyby złagodzić powstające niedogodności, a także powstrzymać ich powstawanie i nasilanie się. Natknęłam się na preparat Stadiopasta. Nie wiedziałam czy jest to dobry środek czy raczej nie przynosi oczekiwanych efektów. Jednak po kilku tygodniowym stosowaniu go, zrozumiałam, że straciłam wiele cennych dni w walce z żylakami. Środek ten to maść, która ma zwalczać obrzęki oraz zaczerwienienia i związanym z tym ból. Jednak w moim odczuciu nic się nie zmieniło. Po stosowaniu się do zaleceń zawartych w ulotce, moje nogi nadal były ciężkie i obolałe, a wielkość powstałych nabrzmiałych żył nie zmniejszyła się. Sama maść nie wchłania się najlepiej, co powodowało dyskomfort po posmarowaniu się. Po kilku tygodniowej kuracji zrezygnowałam z jego stosowania.

Potrzebowałam alternatywy. Lepszej alternatywy.

Nie chcąc zaniedbać problemu, a także chcąc pozbyć się ograniczeń, zrobiłam wywiad wśród znajomych, którzy polecili mi preparat Varosin Forte. Po poprzednich doświadczeniach byłam nastawiona sceptycznie do tego rodzaju produktów, jednak postanowiłam wypróbować jego skuteczność. Początkowo przeczytałam skład oraz przewidywane efekty stosowania preparatu. Okazało się, że posiada on w swojej strukturze olejki, które nie podrażniają skóry, a także sprawiają, że skora i wystające naczynia stają się elastyczne i jędrne. Varosin Forte wnika głęboko pod skórę, dzięki czemu ściany żył wzmacniają się. Efektem tego jest poprawa krążenia, jak również zniwelowanie uczucia bólu.

Skład maści a efekty, które uzyskałam

Żel posiada w swoim składzie jedynie składniki pochodzenia naturalnego, które nie wywołują skutków ubocznych i są całkowicie bezpieczne dla skóry. Producenci maści gwarantują poprawę stanu zdrowia i usunięcie obrzęków w terminie 7 – 21 dni. Informacja ta jest w pełni wiarygodna, a u mnie pierwsze pozytywne efekty pojawiły się po około 10 dniach. Obecnie od ponad miesiąca stosuję preparat Varosin Forte, a moje nogi są zrelaksowane i smukłe. Nie pojawiają się męczące obrzęki oraz nie czuję już uczucia ołowianych nóg. Same żylaki, także uległy poprawie. Skóra oraz ściany naczyń są trwalsze, bardziej elastyczne i jędrne.

Po miesięcznej kuracji maścią Varosin Forte moje życie powoli wraca do normy. Ja czuję się szczęśliwa, a wygląd moich nóg znacznie się poprawił. Teraz czuję się piękna, mocna i zdeterminowana. Z całą odpowiedzialnością polecam ten produkt.

3 Komentarze

    • Nie tak szybko?
      Ale przecież substancje wymagają czasu, żeby trafić do ścianek naczyń. Moim zdaniem to optymalny czas działania. Bardziej nie wierzę w te produkty, których producenci deklarują się, że w 1 dzień pozbędziesz się obrzęku. Może i tak działają te silne chłodzące/rozgrzewające maść, ale one też cholernie podrażniają skórę. Poza tym, jak tylko skończy się ich działanie, to noga z powrotem puchnie. To nie ma sensu. Lepiej dłużej poczekać i mieć długofalowych efekt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*