Spray na żylaki Dih – opinie o tym jak zmarnowałam pieniądze

spray-dih-opinie

Marzyłam, żeby długo mieć ładne nogi. Chodziło też o gładką skórę i brak jakichkolwiek skaz. Tymczasem, zaledwie skończyłam 30 lat, na moich nogach zaczęły pojawiać się pajączki.  w dodatku, z racji rodzaju pracy, moje nogi były ciągle zmęczone i ociężałe. Odbierało mi to ochotę do jakiejkolwiek aktywności po pracy. Stwierdziłam wiec, że trzeba zacząć działać, bo jestem za młoda, żeby musieć martwic się takimi problemami.

Spray na żylaki Dih – opinie czytałam, forma przypadła mi do gustu

Jako, że wciąż byłam zajęta, zależało mi na rozwiązaniu, które można zastosować szybko. Nic więc dziwnego, ze moją uwagę przykuł spray na żylaki Dih. Środek w formie spray’u – super! Wystarczy psiknąć – tak pomyślałam. W skład tego produktu wchodziły m.in. liposomy, które miały przyspieszyć przenikanie substancji przez skórę. Kolejny istotny składnik to diosmina, która ma zbawienne działanie na ściany naczyń krwionośnych.dodatkowo opinie kilku użytkowników nt. tego środka były całkiem w porządku. Zakupiłam wiec pierwsze opakowanie i zaczęłam stosować zgodnie ze wskazówkami w ulotce. Przez pierwsze dwa tygodnie tylko stosowałam Dih, ale nie przyglądałam się nogom i nie sprawdzałam, czy działa, jak należy.
Po tych 2 tygodniach przyjrzałam się nogom i – niestety – nie zauważyłam jakichś specjalnych zmian na lepsze. Wprawdzie pajączków nie przybyło, ale te, które już byłym ie zbladły, ani się nie zmniejszyły.

Dostałam od tego alergii!

Po kolejnych 2 tygodniach zauważyłam jednak niepokojący objaw: zaraz po zastosowaniu Dih, w miejscu zastosowania, skóra robiła się różowa i bynajmniej nie był to zdrowy odcień różu. Niestety – okazało się, że miesiąc stosowania – mimo, ze zgodnie z ulotką – sprawił, że moja skóra stała się nadwrażliwa na któryś ze składników – czyli pojawiły się niepożądane skutki uboczne.

Spray Dih – efekty uboczne spowodowały, że odstawiłam ten preparat

Natychmiast odstawiłam więc Dih i zaczęłam szukać czegoś nowego. Rozwiązanie podsunęła mi koleżanka z pracy. Powiedziała, że sama niedawno miała problemy z pajączkami i pierwszymi żylakami na nogach i zaczęła stosować Varosin Forte Max. Szybko pozbyła się problemu. Spytałam ją o jakieś skutki uboczne, ale – pomimo, że często miewała jakieś uczulenia na leki – tym razem niczego takiego nie odnotowała. Kupiłam więc pierwsze opakowanie tego żelu.
Jakież było moje zdumienie, kiedy pajączki znacznie zbladły już po kilku dniach stosowania żelu! A po trzech tygodniach nie było po nich śladu! Co było dokładnie odpowiedzialne za taki efekt? Cóż, produkt został oparty na naturalnych składnikach, w tym na kasztanowcu. Widać, tego właśnie było mi trzeba.

Polecam Varosin Forte Max, bo na mnie zadziałał

Dodatkowymi plusami żelu są: łatwość aplikacji i miłe uczucie na skórze w miejscu wsmarowywania. Moje nogi robiły się lżejsze w kilka minut po zastosowaniu Varosin Forte Max. I nie zmieniało się to, nawet po wielu zastosowaniach.
Dzisiaj zapomniałam już, że miałam problem z pajączkami i początkiem żylaków. Varosin Forte Max jest cały czas obecny w mojej apteczce. Bo pomaga i na ciężkie nogi. Dzięki niemu, mogę działać skutecznie i profilaktycznie przeciw ponownemu pojawieniu się pajączków i żylaków. Latem lubię chodzić w spódnicach, nie będę się więc wstydzić moich nóg.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


fifty four − = forty four