LiotoMax – opinie po max rozczarowaniu

Gdy byłam młodą kobietą, nigdy nie miałam problemów ze zdrowiem. Cieszyłam się smukła i szczupłą sylwetką, zgrabną filigranową figurą oraz całkiem dobrą kondycją. Zdarzało mi się ćwiczyć, jednak robiłam to sporadycznie, jadłam normalnie, nie musiałam stosować diet aby utrzymać prawidłową wagę ciała. Pamiętam, że koleżanki oraz kuzynki zawsze mi tego zazdrościły. Niestety, moja dobra passa się odmieniła po jednym pobycie w szpitalu. W związku z tym, że miałam operację po której przechodziłam długą rekonwalescencję, sporo przybrałam na wadze. Nie dbałam też o to co jem, mało się ruszałam. Dodatkowo, pojawiły się także problemy hormonalne, bardzo puchłam, woda w moim organizmie zaczęła się zatrzymywać. Po powrocie do pracy (praca w biurze, siedząca) zauważyłam że moje nogi są bardzo ciężkie i obolałe, zaczęły pękać mi naczynka oraz pojawiać się pierwsze objawy które świadczyły o powstawaniu żylaków.

Żel LiotoMax a opinie po wielkim rozczarowaniu

Mój styl życia oraz podłoże genetyczne (moja mama oraz babcia miały problem z żylakami), spowodowały, że ja także zaczęłam na nie chorować. Nie byłam z tego powodu zadowolona, ból nóg towarzyszył mi coraz częściej, rano miałam problem ubrać moje ulubione buty, wieczorem z kolei niesamowicie bolały. Do tego dochodził problem natury estetycznej – krótkie sukienki i spódnice schowałam głęboko na dół szafy, podobnie cienkie, cieliste rajstopy oraz buty z wysokimi obcasami. Czułam się przez to nieatrakcyjna oraz mało kobieca.

Znajoma pewnego dnia, podczas naszej babskiej rozmowy poleciła mi żel na żylaki LiotoMax. Polecała go szczególnie ze względu na skład: wyciąg z miłorzębu, który miał za zadanie działać przeciwobrzękowo oraz wzmacniać naczynia krwionośne. Liczyłam, że regularne stosowanie żelu, pomoże mi pozbyć się problemu szybko, skutecznie oraz raz na zawsze. Efekty nie pojawiały się długo, jedyne co zauważyłam, to że powodował uczucie schłodzenia obolałych miejsc, ale nic więcej. Skutecznie się wchłaniał, ale efektów nie przyniósł. Byłam rozczarowana, zarówno przez to że straciłam czas na jego stosowanie, jak i pieniądze które na niego wydałam.

Rozwiązanie podsunęła mi moja kochana babcia

Kilka tygodni później, podczas rodzinnego śniadania, moja babcia (która z tym samym problemem zmagała się jakiś czas temu) podsunęła mi do stosowania maść Varosin Forte Max. Przekonywała, że pomógł zarówno jej jak i jej koleżankom – w różnych stanach zaawansowania choroby. Dałam się przekonać, zarówno przez to że polecała mi go osoba której bezgranicznie ufałam, jak i przez to że w składzie maści znajdowały się składniki pochodzenia naturalnego takie jak: wyciąg z kasztanowca oraz mentol.

Maść stosowałam zgodnie z zaleceniami, dwa razy dziennie rano i wieczorem i byłam bardzo zadowolona z efektów. Po pierwsze przyjemnie chłodził, czułam że moje nogi mniej puchną i stają się “lżejsze”. Po drugie – po dłuższym stosowaniu ból stał się mniej dokuczliwy, natomiast obrzęki stopniowo znikały. Aktualnie jestem w trzecim tygodniu stosowania maści i widzę, że moje żylaki zmniejszyły się w widoczny sposób. Z całym przekonaniem mogę polecać wszystkim maść Varosin Forte Max. Od kiedy ją stosuję, czuję się dużo lepiej, mogę ubierać krótkie, odsłaniające nogi sukienki i czuję się znowu kobieco.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*