Dih – opinie o bardzo słabym żelu na żylaki

Jestem typowym 40 letnim mężczyzną. Mam kochającą żonę, dwójkę małych dzieci, wspaniały dom oraz dobrze płatną i ciekawą pracę. Nie mogę narzekać na swoje życie. Dodatkowo znajduję czas dla siebie – od kilkunastu lat uprawiam kolarstwo, jeżdżę na rowerze kiedy tylko mogę, niezależnie od tego jaka jest pogoda. Biorę regularnie udział w zawodach kolarskich co sprawia mi niesamowitą przyjemność. Dbam także o swoje zdrowie – w zdrowym ciele zdrowy duch! Ważna jest szczególnie dla mnie dieta – przede wszystkim składająca się z nieprzetworzonego pieczywa, sporej ilości białka zwierzęcego oraz dużej ilości warzyw i owoców. Staram się także dobrze nawadniać swój organizm oraz spać odpowiednio długo. Od jakiegoś czasu, mimo tego że naprawdę dbałem o siebie zaczął mnie męczyć dość wstydliwy jak dla mężczyzny problem a mianowicie zacząłem mieć problemy z bolącymi oraz opuchniętymi nogami. Początkowo pojawiał się tylko ból oraz delikatne pieczenie, niestety w niedługim odstępie czasu zauważyłem także pękające naczynka oraz pierwsze objawy żylaków.

Stosowałem. DIH – opinie po słabiutkim żelu na żylaki

Zaniepokoiło mnie to na tyle, że zacząłem szukać pomocy oraz rady nie u lekarza do którego zwyczajnie wstydziłem się pójść, a na forach tematycznych w internecie poświęconych mojej wstydliwej dolegliwości. W końcu sam “zdiagnozowałem” u siebie początkowe stadium żylaków. Poszedłem oczywiście też do lekarza, jednak ten uznał, że mam przede wszystkim dobrze się odżywiać oraz zrezygnować z mojej ulubionej czynności – jazdy na rowerze, bowiem to długie spędzanie czasu w wymuszonej pozycji ciała, na siodełku kolarskim jest także przyczyną mojej dolegliwości. Byłem zrozpaczony a jednocześnie zły. Nie chciałem rezygnować z mojego hobby.

Żona obserwując moją rezygnację “podsunęła” mi do stosowania żel na żylaki Dih. Diosmina oraz heparyna w składzie miały skutecznie pomóc. Niestety mimo szczerych chęci i zaangażowania w stosowaniu mój problem nie zmniejszył się. Przeciwutleniające właściwości diosminy oraz heparyny na niewiele się zdały. Żel pomagał na krótko, po czym problem powracał. Bylem zły i zawstydzony całą sytuacją. Nie czułem się tak męsko jak kiedyś.

Żona jednak się nie poddała i próbowała mi podsuwać co innego!

Żona jednak nie ustępowała i w porozumieniu z moją mamą postanowiły obdarować mnie kolejną maścią. Kupiły specjalnie dla mnie maść Varosin Forte Max. Zachęcił mnie przede wszystkim naturalny skład, estetyczne opakowanie oraz bardzo neutralny zapach. Początkowo byłem sceptycznie nastawiony, jednak, żel regularnie stosowany, przyniósł efekty już po dwóch tygodniach, co nie ukrywam, bardzo mnie zdziwiło. Szybko wchłaniał się w skórę, nie pozostawiał ciężkiego nalotu, przez co spokojnie moglem zapomnieć przez resztę dnia że go stosowałem. Skóra po nim była gładka ale i elastyczna. Nie czułem już piekącego bólu a po kilku tygodniach żylaki zaczęły znikać. Nareszcie mogłem wrócić do wykonywania moich ulubionych czynności. Jestem bardzo zadowolony z jego stosowania i bezgranicznie wdzięczny mojej żonie oraz mamie że tak się o mnie zatroszczyły. W końcu czuję się męsko i wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych do wykonania.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


seventy five − = 68