Cyclomax. Moje opinie o kapsułkach uratują wasze pieniądze!

Myślę, że warto byłoby dodać swoją opinię na temat moich przygód z leczeniem pękających naczynek i żylaków, ponieważ znalazłam rozwiązanie moich dolegliwości. Niestety droga ku temu nie była całkiem prosta. O tym właśnie napiszę, być może kogoś zmotywuję do działania. Otóż nigdy nie sądziłam, że ta choroba dotknie właśnie mnie. Zwłaszcza, że całkiem dużo się ruszałam przez wiele lat. Wygląda na to jednak, że taniec w balecie nie jest wcale przeszkodą do późniejszych problemów z krążeniem w dolnych kończynach.

Przez żylaki nie mogłam robić tego, co kocham

Po kilkunastu latach ciągłych prób, występów, treningów do bladego świtu i zarywania nocy, zakończyłam swoją karierę jako baletnica, zaś zaczęłam zajmować się instruktażem. Pomimo to, pojawiły się u mnie pewne niepokojące objawy, np mrowienie w nogach i dziwne pulsowanie łydek, skurcze, uczucie ciężkich nóg. Początkowo zrzuciłam winę na duże tempo pracy z podopiecznymi. Niestety dolegliwości z miesiąca na miesiąc tylko się pogłębiały. W nocy dokuczały mi silne skurcze, nogi były opuchnięte i bolały. Z trudnością przychodziły mi codzienne treningi, udawałam, że wszystko jest w porządku, lecz nie byłam w stanie pokazywać większości figur. Moja reputacja mogła na tym znacznie ucierpieć – przecież cóż to za nauczyciel, który sam nie potrafi wykonać zadania? Kiedy na nogach pojawiły się pękające naczynia krwionośne, głównie na udach i pod kolanami – postanowiłam działać.

Wybrałam Cyclomax przez opinie pań z apteki

Kupiłam w aptece kapsułki na żylaki Cyclomax 60tab, które w składzie mają ekstrakt z ruszczyka kolczastego i witaminy C. Podobno dobrze działają na usuwanie obrzęków i pomagają w prawidłowej produkcji kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania naczyń krwionośnych. Należało zażywać 1 tabletkę dziennie, więc opakowanie starczało na 2 miesiące. Byłam dobrej myśli, dlatego niezwłocznie rozpoczęłam kurację. Na początku, przez pierwsze dni, nic się nie działo.

Minęły 2 tygodnie, lecz rezultatów nie było. Odczuwałam natomiast dziwne swędzenie ciała, głównie skóry głowy i w zgięciu łokci. Nie wiedziałam skąd ta nagła reakcja skórna, toteż obwiniałam swoją dietę. Jednak kiedy po kolejnych 2 tygodniach swędzenie nie ustąpiło, mimo zmiany produktów spożywczych, oświeciło mnie, że problem może pochodzić z innego źródła. Zrobiłam przerwę na kilka dni od stosowania Cyclomaxu i okazało się, że dolegliwości ustąpiły. A więc mamy winowajcę. Niestety dla mnie Cyclomax był zupełnie nieskuteczny, a nawet więcej – powodował reakcję alergiczną.

Rozwiązanie mojego problemu znalazłam w sieci!

W Internecie znalazłam maść Varosin Forte Max, bo miała bardzo dobre opinie. W składzie można tam znaleźć wyciąg z kasztanowca i babki lancetowatej, które wspomagają sprawny przepływ krwi w naczyniach. Maść stosowałam 2 razy dziennie, przy czym można ją używać wg potrzeby. Jeśli wiedziałam, że w pracy będzie ciężki dzień to brałam preparat ze sobą i w czasie przerw również go używałam. Dzięki temu nogi nie puchły, a skurcze przestały mi doskwierać. Maść przynosi szybką ulgę w pieczeniu i mrowieniu nóg, a co najważniejsze – ten efekt długo się utrzymuje.

Jestem bardzo zadowolona z efektów, bo teraz mogę bez przeszkód nauczać tego, co kocham robić. Polecam serdecznie!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


× one = seven